Używamy plików cookies i podobnych technologii zgodnie z Polityką Prywatności. W przeglądarce internetowej możesz zmienić ustawienia dotyczące cookies.

30-01-2017

2# Recenzja konkursowa HyperX Cloud Stinger

HyperX
Słuchawki HyperX Cloud Stinger mają reprezentować markę Kingston w średnim segmencie cenowym. Warto więc ocenić na ile wyróżniają się jakością wykonania i odtwarzania dźwięku.
 

Seria Cloud w przystępniejszej odsłonie

 

Sukces flagowych modeli z serii Cloud ugruntował pozycję marki Kingston na rynku słuchawek gamingowych. Nie dziwi więc fakt, że po udanych premierach w segmencie premium przyszła kolej na produkt kierowany do szerszego grona odbiorców, równie zorientowanych na jakość wykonania i odsłuchu, ale niekoniecznie przekonanych do poważnych inwestycji w sprzęt.

Odpowiedzią na ich potrzeby mają być HyperX Cloud Stinger – słuchawki wykonane z typową dla marki jakością i dbałością o detale, a przy tym ulokowane cenowo w segmencie średnim. Ich premiera wzbudziła niemałe zainteresowanie gdyż - choć konkurentów nie brakuje – ta konkretna premiera miała potencjał godny prawdziwego faworyta swojej kategorii.

Warto więc sprawdzić czy tak jest w istocie, a zapewnienia producenta pokrywają się z faktycznymi właściwościami słuchawek. W teście przejdą próbę podłączone do kilku urządzeń o różnych właściwościach odtwarzania, a wynik powinien przynieść odpowiedź na pytanie czy ich premiera rzeczywiście oznacza kłopoty dla konkurencji.

 

Specyfikacja Techniczna
 

Słuchawki

Typ

Wokółuszne, zamknięte

Przetworniki

50 mm, kierunkowe, dynamiczne, magnesy neodymowe

Pasmo przenoszenia

18 – 23000 Hz

Impedancja

30 Ω

Poziom ciśnienia akustycznego

102 ± 3 dBSPL/mW (1 kHz)

Współczynnik zawartości harmonicznych

˂ 2%

Moc wejściowa

≤ 500 mW

Waga

275 g

Długość i typ przewodów

Zintegrowany przewód 1.3 m

Przedłużacz 1.7 m

Typ połączeń

Słuchawki: 4-polowy jack 3.5

Przedłużacz (Y): 2 × jack 3.5

Mikrofon

Typ

Elektretowy, jednokierunkowy,

z redukcją szumów

Pasmo przenoszenia

50 – 18000 Hz

Czułość

-40 dBV (0dB=1V/Pa, 1 kHz)

 




Jakość wykonania, konstrukcja i ergonomia

Stylistyka słuchawek pozytywnie wyróżnia się na tle konkurentów. Stonowane wykonanie w matowej czerni przełamuje jedynie czerwone logo marki na obu nausznikach. Cloud Stinger nie świeci milionami kolorów ani nie udaje urządzenia z filmu sci-fi – a to niestety trend w rynkowym odwrocie. Design jest więc tutaj zdecydowanie zaletą i chwilą oddechu od globalnego szaleństwa RGB.

Dość szeroki pałąk wykonano ze stali, co pozwala być spokojnym o trwałość Stingerów. Dominujące w konstrukcji tworzywo prezentuje się solidnie, a matowa barwa nie zbiera odcisków palców, co ułatwia zachowanie go w czystości. Spasowanie elementów jest wręcz wzorowe – żadna z części nie trzeszczy, a słuchawki sprawiają wrażenie obliczonych na lata eksploatacji.

Po wewnętrznej stronie pałąka i na padach zastosowano piankę z efektem pamięci, okrytą sztuczną skórą. Pierwsza z nich zapewnia idealne dopasowanie do głowy i świetne tłumienie dźwięków z zewnątrz. Druga spotka się zapewne z mieszanymi reakcjami graczy. Choć niezwykle łatwa w utrzymaniu w czystości, w letnich temperaturach może okazać się mniej komfortowa.


Sama konstrukcja nauszników zdecydowanie zasługuje na pochwałę: dzięki dużemu zakresowi ruchu dopasują się do każdego rozmiaru i kształtu głowy, a duża średnica padów (4.5 × 6.5 cm) gwarantuje komfort niezależnie od rozmiaru małżowin użytkownika. Kolejną zaletą jest możliwość ich łatwej wymiany na inne, co ucieszy graczy sceptycznie traktujących skórzane wykończenia. 

Zintegrowany z lewym nausznikiem mikrofon umieszczono na opuszczanym pałąku o całkowitej długości ok. 17 cm. O przyciskach jego wyciszania możemy na szczęście zapomnieć – czynność ta dokonuje się samoistnie w momencie podnoszenia pałąka. Towarzyszy temu niemal niesłyszalne kliknięcie w okolicy mocowania ze słuchawkami. W dolnej części przeciwległego nausznika umieszczono potencjometr głośności w formie intuicyjnego suwaka. W ten sposób całkowicie wyeliminowano konieczność montażu pilota na przewodzie, ułatwiając jednocześnie dynamiczną kontrolę nad dźwiękiem. Już pierwsze chwile jego użytkowania przynoszą pewność, że była to trafna decyzja.

Warto również wspomnieć o zastosowanych przewodach: zintegrowany o długości 130 cm z pewnością wystarczy posiadaczom laptopów i desktopów z interfejsem audio z przodu obudowy. Problemy napotkamy dopiero łącząc się z tylnymi wyjściami obudowy stojącej pod biurkiem, a wówczas warto skorzystać z dołączonego przedłużacza o długości 170 cm. Przewodów nie okryto oplotem i warto przy tym pamiętać, że ma to swoje wady i zalety. Z jednej strony zapewnia większą elastyczność przewodu i zwiększa komfort korzystania, z drugiej – bardziej naraża go na uszkodzenia mechaniczne. Szkoda, że także po stronie słuchawek nie jest on odpinany gdyż ułatwiłoby to w przyszłości wymianę w przypadku zużycia bądź uszkodzenia.

 

Platforma testowa

  • Komputer PC wyposażony w kartę dźwiękową Asus Xonar DG
  • Laptop MSI z serii GE70 2PE Apache Pro
  • Smartfon LG G4

Oba komputery podczas testów pracowały pod kontrolą Windowsa 10 Home, a dźwięk odtwarzałem poprzez program Foobar2000 w wersji 1.3.14. Smartfon pracował na Androidzie w wersji 6.0, a muzykę obsługiwał odtwarzaczem domyślnym oraz Shuttle w wersji 1.6.2. Wszystkie pliki dźwiękowe były zapisane w formacie MP3 320 kbit/s oraz bezstratnym FLAC.

Wśród gier uruchomionych na obu komputerach znalazły się:

  • Metal Gear Solid 5
  • GTA V
  • Wiedźmin 3: Dziki Gon
  • Need for Speed 2017
  • FIFA 17

 

Charakterystyka brzmienia w muzyce i grach

Odtwarzanie rozpocząłem od muzyki, od razu rzucając Stingery na głęboką wodę. Wprawdzie to słuchawki gamingowe, jednak nie każdą słabość gra pozwoli wychwycić równie skutecznie co wysokiej jakości pliki audio. Nie myliłem się, choć muszę przyznać że moje oczekiwania było o wiele niższe od otrzymanych rezultatów.

Scena generowana przez słuchawki jest zaskakująco spora i choć nie może się równać z produktami dedykowanymi odsłuchowi audio, nie ma się szczególnie czego wstydzić. Podczas odtwarzania z łatwością można wskazać umiejscowienie instrumentów, uwagę zwraca również szczegółowość dźwięku i odczuwana przestrzeń – w tym segmencie słuchawek gamingowych to świetny początek. Dalszy odsłuch przyniósł więcej odczuć odnośnie charakterystyki odtwarzania w pełnym zakresie pracy. Tony niskie są podbite i wyraźnie słyszalne, ale porównując ich brzmienie z droższymi modelami czuć niedosyt spowodowany ich stłumieniem. Narasta on wraz ze zwiększaną głośnością i przypomina niestety o ich ograniczeniach.

Tony średnie są nieco wycofane, ale wiernie i czytelnie odtwarzane. Trudno wychwycić w tym przedziale zniekształcenia, również przy znacznie zwiększonej głośności. Względem basów i sopranów zajmują zdecydowanie dalszą lokatę, co doświadczenie nakazuje potwierdzić jako słabość typową dla dynamicznych słuchawek gamingowych i nie stanowiącą zaskoczenia. Soprany to prawdopodobnie największa słabość Stingerów: klarowne i świetnie słyszalne, jednak w mocniej eksploatujących je utworach dają o sobie znać zniekształcenia. Potwierdza to dedykowany charakter słuchawek, choć wciąż nie dyskwalifikuje odsłuchu muzyki – nieznacznie po prostu zawęża zakres gatunków, które na Stingerach zabrzmią satysfakcjonująco. Pochwalić należy również kierunkowe umiejscowienie przetworników, dzięki którym dźwięk rzeczywiście słuchać lepiej niż w klasycznych konstrukcjach. Kolejnym istotnym aspektem jest oferowana przez nie jakość pasywnego tłumienia dźwięków otoczenia – choć nie idealna, bez problemu przewyższa jakościowo wielu konkurentów w swoim przedziale cenowym. Po bezlitosnym starciu z szeregiem gatunków muzycznych przyszła pora na konfrontację Stingerów z ich żywiołem: grami komputerowymi. O ile w przypadku plików audio słowem klucz był kompromis, w dynamicznej rozgrywce jest to już czysta przyjemność. Trudno mieć wątpliwości, że przeznaczeniem słuchawek są odgłosy wybuchów, strzałów czy wojskowych pojazdów. Jeszcze bardziej niż poprzednio daje o sobie znać dźwięk kierunkowy, pozwalający bezbłędnie ocenić pochodzenie odgłosów w grze. Również tych cichszych i często zagłuszanych przez wiele innych budżetowych słuchawek. Pasma świetnie współgrają, a ścieżkę dźwiękową możemy docenić w pełni – tak na poziomie spadających kropel wody jak trzęsienia ziemi. Niedoskonałości uchwycić całkiem ciężko i mogę wśród nich wymienić jedynie dwie: raz jeszcze niedosyt wciąż zbyt stłumionych tonów niskich oraz nieznaczne zniekształcenia przy naprawdę wysokim poziomie głośności. Obie są jednak na tyle nieznacznie odczuwalne w rozgrywce, że nie potrafiłbym wskazać lepszego pod tym względem konkurenta w przedziale cenowym do 300 zł.

Ostatnie słowo należy się jeszcze pracy mikrofonu. Dźwięk przez niego odbierany jest całkiem naturalny i wyraźny, choć wytłumianie szumów nieznacznie zawodzi, a niekiedy można spotkać się także z pogłosem. Trudno natomiast narzekać na jego sztywną konstrukcję – o jego obecności łatwo zapomnieć, a w związku z tym ciężko wymagać wygodniejszego umiejscowienia.
 

Podsumowanie i ocena

Opinia na temat słuchawek Cloud Stinger w dużej mierze jest uzależniona od modelu, jakiego używaliśmy wcześniej. Jeśli był to wariant dwukrotnie droższy, ciężko nam będzie zaakceptować niedostateczną siłę tonów niskich, niepełną izolację od otoczenia czy problemy sopranów podczas odsłuchu muzyki.

Jeśli jednak niedawno posługiwaliśmy się słuchawkami wartymi nie więcej niż 300 zł, z łatwością spojrzymy na nie takimi jakie są: liderami swojego segmentu. Oferowana przez nie jakość wykonania i brzmienia prezentuje się naprawdę satysfakcjonująco pod kilkoma względami naprawdę pozytywnie zaskakując.

Pochwała należy się więc zdecydowanie za stonowany design, o który coraz ciężej i jaki naprawdę wielu graczom się spodoba. Błyszczy także konstrukcja, która nie skrzypi ani nie trzeszczy, jednoznacznie sugerując staranność z jaką wykonano ten model. Trzecia i kluczowa jest wreszcie jakość dźwięku, która radzi sobie również ze sporą częścią muzyki w wysokiej jakości nagrań. Jeśli więc szukać trafnego kompromisu między ceną a poziomem wykonania, HyperX Cloud Stinger stanowią naprawdę mocną kandydaturę na lidera w tym zakresie kwotowym. Widać w nich jednoznacznie inspirację flagowymi modelami, a z nią doświadczenie w produkcji słuchawek obliczonych na lata pracy z nienaganną jakością dźwięku.

Jarosław Balcerzak

do góry